[M] Pamiętała...

Pamiętała gorącą czekoladę w białym kubku z uszczerbionym uchem, kiedy już wrócili z cotygodniowego spaceru. Siadali wtedy w salonie i to był taki jedyny czas, kiedy spędzali go tylko ze sobą. Czasem grali w karty, czasem opowiadali historie, a czasem wymieniali się naprawdę słabymi żartami. Dlatego gdy tylko nadchodziła niedziela, nie mogła usiedzieć w miejscu.
Wybijało południe, a ona już stała przy drzwiach, wręcz podskakując w miejscu. Wybierali się zawsze do tego samego parku tą samą drogą, a jednocześnie miała wrażenie, że co tydzień wyglądało to zupełnie inaczej. Nie wiedziała, dlaczego tak się działo. Możliwe, że jej dziecięca wyobraźnia w połączeniu z wręcz niezdrową ciekawością świata przemieniały każdą wędrówkę w jeszcze coś innego. Raz to było poszukiwanie skarbu (szary, owalny kamyk zajął specjalne miejsce na półce w jej pokoju), a innym razem przechadzka królewny po włościach (było to zaraz po balu przebierańców, kiedy przez parę następnych dni wyjątkowo uparcie odmawiała zdjęcia plastikowego, ale jakże pięknego diademu).
Zawsze najpierw szli główną ulicą (gdzie starała się obejrzeć wszystkie wystawy sklepowe), a potem skręcali w drobną uliczkę prowadzącą do opuszczonej drukarni (wszystkie dzieci z okolicy upierały się, że czaił się tam duch złego pisarza). Zaraz za budynkiem znajdował się niewielki park z rdzewiejącymi ławkami i dużymi kamieniami na dróżkach. Zawsze niecierpliwie wysłuchiwała, że ma być ostrożna, ale skakanie z jednego na drugi było zbyt kuszącą opcją, by się jej oprzeć. I kiedy już zaliczyła drugi (czy czwarty) upadek owocujący w zdarte kolana i doszczętnie zniszczone białe rajstopy, przystawali przy starej fontannie porośniętej bluszczem. Znajdowała się tam rzeźba pięknej kobiety, która trzymała olbrzymi bukiet kwiatów w ramionach (tutaj też krążyła opowieść, że była to żona owego złego pisarza zamieniona w kamień przez miejscową wróżkę, która chciała się zemścić na nikczemnym mężczyźnie).
Kiedy wracali do domu (po drodze zahaczali oczywiście o sławetną cukiernię z najcudowniejszymi babeczkami na świecie), uśmiechała się tak szeroko, aż bolały ją policzki przez cały następny dzień.



*****



Teraz czuje łzy, które nieprzerwanie płyną, bo tym razem robi jeszcze jeden przystanek, zanim wróci do niezamieszkanego od paru miesięcy domu. Czuje, jak silna dłoń ściska jej własną, i to chyba tylko dzięki niej jest w stanie stanąć przed zimnym nagrobkiem.


*****


Witam po zdecydowanie zbyt długiej przerwie. Zapytacie, co się stało, ale nie potrafię powiedzieć, dlaczego zniknęłam na te parę miesięcy. Szczerze mówiąc, ten tekst powyżej był takim impulsem — wpadłam na pomysł wczoraj, dzisiaj go dopracowałam i oto jestem. Bo musicie wiedzieć, że przez ten czas tak naprawdę nic nie napisałam. Zapytacie pewnie teraz, kiedy napiszę i opublikuję rozdział, ale nie jestem w stanie przewidzieć daty. Wiem jedynie, że diabelnie się stęskniłam za pisaniem, za blogiem, za Wami…
Powiem tylko, że postępy możecie śledzić w kolumnie po prawej stronie (co jakiś czas ją aktualizuję).
Do następnego, kochani!

5 komentarzy:

  1. Dobra, możesz sobie zapisać ten dzień i datę w kalendarzu, albowiem postanowiłam skomentować tę mini. Zapytasz dlaczego akurat tę? BO TAK xD
    A na poważnie, bo akurat ta jest skończona, a ty wiesz, że lubię skończone rzeczy, ponadto nie ma tu Rona. Wybitnie go nie lubię. I nie przyjmuję do wiadomości, że ta "silna dłoń" to Ron, pff, jeszcze czego. Nie wiem, z czym mogłabym kojarzyć rękę tegoż Weasleya, ale na pewno nie z siłą, zdecydowanie nie.
    Ale do rzeczy - mini przyjemna, czytałam ją płynnie przy gorącej czekoladzie ^^ a co ważniejsze, czułam te uczucia, dlatego muszę przyznać, że nie zawiodłaś mnie ;)
    Jednakoż jako twa beta powinnam zganić Cię publicznie, gdyż przez Ciebie też ostatnimi czasy nie mam pracy, jak Ci nie wstyd, hm? No jak się pytam?!
    Bier się do roboty, gdyż nuuuuudzi mi się niezmiernie bez twych irytujących błędów.
    Całusy, Kite :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS.: Czyli co, jesteś ze mnie dumna, TAK? xD

      Usuń
    2. Dziękuję pięknie za Twój zacny komentarz, którego wcale nie musiałam wymuszać. I dumna jak cholera jestem! ❤

      Usuń
  2. Bardzo fajnie i szybko się czytało miniaturkę . Będę czekać , dużo weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, dziękuję! ❤ Niestety ostatnio zbytnio się nie ruszyło, ale będę się starać. :D

      Usuń

JEŻELI KOMENTUJESZ, TO WIEDZ, ŻE JESTEM Z CIEBIE DUMNA! :)